Marokański chleb khobz pszenny z semoliną

 Marokański chleb khobz pszenny z semoliną 

Długo szukałam idealnego przepisu na marokański chleb khobz. Próbowałam wielu wersji znalezionych na różnych blogach kulinarnych, także tych  popularnych, jak Smaki Maroka. Chleb zawsze wychodził poprawny, czasem nawet smaczny, ale niestety zbyt twardy. A ja wiedziałam, że prawdziwy khobz powinien być zupełnie inny — miękki, delikatny i sprężysty, dokładnie taki, jaki miałam okazję jeść w Maroku.

To właśnie taki khobz, jaki jadłam w Maroku — codzienny, domowy, jeszcze lekko ciepły, łamany ręką przy wspólnym stole. Z miękkim środkiem, cienką, delikatną skórką i charakterystycznym smakiem pszenicy połączonej z semoliną. Taki, który nie potrzebuje dodatków, bo sam w sobie smakuje doskonale, nawet tylko z masłem.

W końcu ten przepis sam trafił do moich rąk — prosto z domu rodzinnego mojego męża. Przyznam, że miałam obawy i zastanawiałam się, czy tym razem naprawdę się uda. Ale kiedy wyjęłam chlebki z piekarnika, wiedziałam, że to jest to. Idealnie wyrośnięte, z lekko chrupiącą skórką i cudownie mięciutkim wnętrzem. Dokładnie takie, jakie pamiętam z marokańskich domów. Co więcej, chlebek pozostaje miękki także na drugi dzień, co wcześniej nigdy mi się nie udawało.

Khobz w Maroku to nie jest zwykły chleb — to codzienny rytuał i bardzo ważny element rodzinnego życia. Piecze się go niemal codziennie, często w kilku bochenkach naraz, aby wystarczył na wszystkie posiłki dnia. W wielu domach do dziś wyrabia się ciasto ręcznie, a gotowe chlebki zanosi do wspólnego pieca w dzielnicy lub wiosce. Zapach świeżego khobz unoszący się rano na ulicach to jeden z najbardziej charakterystycznych zapachów Maroka.

Chleb zawsze leży na środku stołu i jest dzielony między wszystkich domowników. Nie kroi się go nożem — odrywa się kawałki ręką, co symbolizuje wspólnotę i dzielenie się posiłkiem. W Maroku khobz zastępuje sztućce. Macza się nim sosy z tadżinów, zbiera kawałki mięsa i warzyw, a na końcu często „czyści się” nim talerz do ostatniej kropli sosu.

Najczęściej podaje się go do tadżinów mięsnych i warzywnych, hariry, zup, dań z soczewicy i ciecierzycy, oliwek oraz marokańskich sałatek. Rano jada się go na śniadanie z masłem, miodem, dżemem lub amlou — pastą z migdałów, miodu i oleju arganowego lub macza się w samej oliwie. Często towarzyszy miętowej herbacie. Wieczorem bywa bazą do prostych kanapek z warzywami, jajkiem lub resztkami mięsa z obiadu. Khobz jest obecny także podczas świąt i rodzinnych spotkań — niezależnie od regionu, jedno jest pewne: musi być świeży i miękki.



Składniki:

(na 4 okrągłe chlebki średnicy około 20 cm)

500 g mąki pszennej

100 g drobnej semoliny 

2 łyżki mleka w proszku

1 łyżeczki soli

1 łyżka cukru

1 łyżka suchych drożdży

około 350–380 ml ciepłej wody

2 łyżki oleju lub oliwy z oliwek

dodatkowa semolina do posypania


Przygotowanie:

Do dużej miski wsyp mąkę pszenną, semolinę, mleko w proszku, sól, cukier i drożdże. Dodaj olej, a następnie stopniowo wlewaj ciepłą wodę, mieszając i zagniatając ciasto. Powinno być miękkie, elastyczne i lekko wilgotne, ale nieklejące się do rąk. Wyrabiaj około 8–10 minut ręcznie lub około 5 minut mikserem z hakiem.

Uformuj kulę, przykryj i odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę, aż podwoi objętość. 



Po wyrośnięciu podziel ciasto na cztery części, uformuj kulki i spłaszcz na okrągłe placki o grubości około 1,5–2 cm. 



Czasem robię je trochę grubsze — idealnie sprawdzają się wtedy jako kanapki dla mojej córeczki.

Wierzch posyp semoliną i delikatnie nakłuj widelcem na środku. Przykryj i odstaw na kolejne 20–30 minut. Tuż przed pieczeniem spryskuję chlebki delikatnie zimną wodą — to prosty trik na miękką skórkę.

Piecz w piekarniku nagrzanym do 220°C (góra–dół) przez około 12 minut. Chlebki powinny ładnie wyrosnąć i tylko lekko się zarumienić. Po wyjęciu z piekarnika od razu przykryj je czystą ściereczką, aby pozostały miękkie.



Wskazówki na idealnie miękki khobz:

Sekretem tego chleba jest wilgotne, miękkie ciasto — zbyt twarde nigdy nie da dobrego efektu. Mleko w proszku sprawia, że miękisz jest delikatny i „bawełniany”, a chleb dłużej zachowuje świeżość. Można też użyć zwykłego mleka, odejmując je od ilości wody.

Khobz nie lubi przesuszenia — lepiej wyjąć go minutę wcześniej niż za późno. Spryskanie zimną wodą przed pieczeniem i przykrycie ściereczką po wyjęciu z piekarnika sprawiają, że chlebek pozostaje miękki także po ostygnięciu i nawet następnego dnia.





Ten khobz jest dokładnie taki, jaki pamiętam z Maroka — prosty, domowy i pieczony z sercem. Tak dobry, że można jeść go sam, tylko z masłem. Jeśli długo szukałaś prawdziwego marokańskiego chleba, który jest miękki, delikatny i smakuje jak w marokańskim domu, ten przepis jest właśnie dla Ciebie. U mnie zagościł na stałe — i jestem pewna, że u Ciebie będzie tak samo. 🫓

Komentarze