Maamoul z masą daktylową
– moja druga, bardziej tradycyjna wersja
Maamoul to jedne z najbardziej charakterystycznych słodkości Bliskiego Wschodu – kruche, delikatne ciasteczka wypełnione aromatyczną masą daktylową, często zdobione pięknymi wzorami odciskanymi w specjalnych foremkach. W wielu domach ich przygotowywanie to prawdziwy rytuał, szczególnie w czasie Ramadanu i świąt Eid. To właśnie wtedy dom wypełnia się zapachem masła, przypraw i wody pomarańczowej, a całe rodziny wspólnie lepią i dekorują ciasteczka.
Dziś dzielę się z Wami moją drugą wersją Maamoul – bardziej tradycyjną, z dodatkiem semoliny, która nadaje im delikatnej, lekko piaskowej struktury. Są kruche, ale jednocześnie miękkie w środku, z idealnie plastycznym nadzieniem daktylowym. To wypiek, który nie jest przesadnie słodki, dlatego doskonale sprawdza się po iftarze – do filiżanki kawy lub herbaty.
W klasycznych recepturach często dodaje się mahlep – aromatyczną przyprawę z pestek wiśni wonnej – oraz wodę pomarańczową lub różaną, które nadają ciastkom subtelny, orientalny aromat. W mojej wersji pozostawiam je jako opcjonalne dodatki, aby każdy mógł dopasować smak do siebie.
Składniki:
(ok. 26–30 sztuk)
300 g mąki pszennej
60 g drobnej semoliny
120 g zimnego masła (lub margaryny w kostce)
60 g cukru pudru
1/2 łyżeczki mahlepu (opcjonalnie)
szczypta soli
3–4 łyżki mleka (45–60 ml)
1 łyżeczka wody pomarańczowej (opcjonalnie)
NADZIENIE DAKTYLOWE
220 g czystej pasty daktylowej
1 łyżka miękkiego masła (ok. 15 g)
opcjonalnie: szczypta cynamonu lub kardamonu
Przygotowanie:
Do masy daktylowej polecam dodać 1 łyżkę masła – dzięki temu nadzienie jest bardziej miękkie, nie suche i łatwiejsze do formowania, a ciasteczka nie pękają podczas pieczenia. Jeśli pasta jest bardzo miękka, wystarczy nawet jedna łyżeczka.
Przygotowanie zaczynam od nadzienia. Pastę daktylową mieszam z miękkim masłem i ewentualnie przyprawą, a następnie formuję małe kulki po około 8–10 g i odkładam je na bok. W osobnej misce łączę mąkę, semolinę, cukier puder, sól i mahlep. Dodaję zimne masło pokrojone w kostkę i rozcieram palcami do uzyskania kruszonki. Stopniowo dolewam mleko oraz wodę pomarańczową, po czym krótko zagniatam ciasto – tylko do połączenia składników. Nie należy wyrabiać go zbyt długo. Gotowe ciasto przykrywam i odstawiam na około 20 minut. Powinno być miękkie, ale nie klejące.
Następnie odważam porcje ciasta po 18–20 g, spłaszczam w dłoni, wkładam kulkę daktylową i dokładnie zlepiam, tak aby nadzienie było całkowicie przykryte. Wygładzam powierzchnię i odciskam wzór foremką lub delikatnie nacinam widelcem.
Ciasteczka piekę w temperaturze 180°C (góra–dół) przez 15–18 minut. Powinny pozostać jasne, jedynie lekko złote od spodu – Maamoul nie rumienimy mocno. Po wyjęciu z piekarnika zostawiam je na 5 minut na blasze, a następnie delikatnie przekładam do wystudzenia.
Filmik krok po kroku:
Najlepsze są po 24 godzinach przechowywania w szczelnym pojemniku – wtedy smak idealnie się przegryza, a struktura staje się jeszcze bardziej krucha i harmonijna. Można je przechowywać do 7 dni lub zamrozić nawet na 2 miesiące.
To ciasteczka, które łączą tradycję z domowym ciepłem. Jeśli jeszcze nie próbowaliście przygotować Maamoul w domu, zachęcam Was do spróbowania – szczególnie w czasie Ramadanu. To piękny, symboliczny wypiek, który zachwyci zarówno domowników, jak i gości.
Spróbujcie mojej bardziej tradycyjnej wersji i podzielcie się w komentarzu, czy wolicie nadzienie daktylowe, orzechowe czy pistacjowe. 🌙✨



Komentarze