Uliczne przysmaki Maroka – ślimaki (Babbouche) w aromatycznym wywarze. Czy naprawdę pomagają na ból gardła?
Uliczne przysmaki Maroka – ślimaki (Babbouche) w aromatycznym wywarze. Czy naprawdę pomagają na ból gardła?
Podczas spaceru wieczorem po Marrakeszu trudno nie zauważyć charakterystycznych stoisk z dużymi garnkami, z których unosi się intensywny zapach ziół i przypraw. To właśnie babbouche – gotowane ślimaki podawane w gorącym, aromatycznym wywarze. Dla jednych to egzotyczny przysmak, dla innych naturalny sposób na rozgrzanie organizmu i walkę z przeziębieniem.
To jeden z najbardziej charakterystycznych ulicznych przysmaków Maroka. Największą popularnością cieszy się jesienią i zimą, kiedy wieczory są chłodniejsze. Właśnie wtedy przy stoiskach ustawiają się kolejki mieszkańców i turystów. Wielu Marokańczyków wierzy, że wywar pomaga przy bólu gardła, kaszlu, przeziębieniu, działa przeciwzapalnie i wzmacnia organizm.
Na stoisku można zamówić małą, średnią lub dużą miseczkę ślimaków. Najmniejsza kosztuje około 5 dirhamów, czyli niecałe 2 złote. W środku znajduje się około siedmiu ślimaków oraz porcja gorącego wywaru. Do miseczki dostaje się wykałaczkę, którą wyciąga się ślimaki z muszli. Po zjedzeniu ślimaków wypija się cały aromatyczny wywar.
Z czego składa się wywar?
Dokładny przepis jest tajemnicą każdego sprzedawcy, jednak najczęściej można w nim wyczuć:
tymianek,
szałwię,
miętę,
anyż,
koper włoski,
korzeń lukrecji,
goździki,
cynamon,
imbir,
czarny pieprz,
liść laurowy,
a czasem także szafran i suszoną skórkę pomarańczy.
To właśnie ta mieszanka sprawia, że wywar ma tak intensywny smak i doskonale rozgrzewa.
Moje doświadczenie
Podczas naszego ostatniego pobytu w Marrakeszu po wieczornej kąpieli w basenie wracałam przez pół miasta w mokrych szortach. Następnego dnia obudziłam się z bólem gardła i powiększonymi węzłami chłonnymi. Była sobota – dzień przed powrotem do Polski. Wiedziałam, że od poniedziałku wracam do pracy, więc bardzo zależało mi, aby szybko poczuć się lepiej.
Przypomniałam sobie, że Marokańczycy od lat polecają babbouche na przeziębienie. Postanowiłam więc kupić najmniejszą miseczkę. Zjadłam ślimaki i wypiłam cały wywar.
Ku mojemu zaskoczeniu już następnego dnia ból gardła całkowicie ustąpił, a ja poczułam się znacznie lepiej. Czy to zasługa ślimaków i ziół, czy po prostu organizm poradził sobie z infekcją? Tego nie wiem. Wiem jednak, że byłam naprawdę zaskoczona efektem i od tamtej pory jeszcze bardziej rozumiem, dlaczego babbouche cieszy się w Maroku tak dużą popularnością.
Marokańskie wierzenia
Z babbouche wiąże się wiele tradycyjnych wierzeń. Wiele osób uważa, że wywar pomaga organizmowi podczas przeziębienia oraz wspiera regenerację.
Można również usłyszeć, że kobiety podczas miesiączki piją wywar, wierząc, że pomaga organizmowi szybciej się oczyścić. Z kolei wiele rodzin odradza spożywanie ślimaków kobietom w ciąży z obawy przed poronieniem. Są to jednak tradycyjne marokańskie wierzenia przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Czy warto spróbować?
Moim zdaniem zdecydowanie tak. Nawet jeśli nigdy wcześniej nie jedliście ślimaków, warto choć raz przełamać swoje obawy. To nie tylko ciekawa kulinarna przygoda, ale także okazja do poznania jednej z najbardziej charakterystycznych tradycji marokańskiej kuchni ulicznej.
A Wy? Odważylibyście się spróbować marokańskich ślimaków w aromatycznym wywarze?
Napiszcie w komentarzu!




Komentarze